Na efekt wielkich sukcesów Justyny Kowalczyk nie trzeba było czekać: biegówki szybko znikają ze sklepów. - To sport dla każdego. Od dzieci po osoby w podeszłym wieku. W czasie uprawiania narciarstwa biegowego pracują wszystkie mięśnie, więc to idealna forma ruchu - zachęca Edward Dudek z Radziechowych-Wieprza, maratończyk i wielki pasjonat biegów narciarskich.
Jeśli tylko Dudek jest na miejscu i ma czas, przygotowuje na polach trasę dla rodziny i znajomych. Sam udeptuje na niej śnieg. - Ludzie przyjeżdżają do mnie pobiegać, bo naprawdę nie mają gdzie. Są co prawda nowoczesne trasy na Kubalonce, ale tam nie każdy amator da sobie radę - mówi Dudek.
W całej Europie w miejscowościach narciarskich powstają także trasy dla pasjonatów biegania. Od Francji przez Austrię po Czechy. I wszędzie cieszą się dużą popularnością. Ale nie trzeba wcale gór, żeby wytyczyć trasę dla biegaczy. W miastach świetnie nadają się do tego celu np. alejki w parkach czy łąki. - Nie trzeba wielkich przygotowań, wystarczy wytyczyć tory skuterem. Bardzo żałuję, że nie ma w Beskidach żadnego zainteresowania tym tematem. A przecież mogłaby to być atrakcja, która przyciągnie do nas turystów - uważa Dudek.
Takie samo zdanie ma Zbigniew Śliwiński, właściciel hotelu Cis i zajazdu Horolna w Przybędzy oraz działacz Beskidzkiej Izby Turystyki. Mówi, że wszyscy jego znajomi jeżdżą pobiegać na nartach za granicę. - A przecież piękne tereny do wytyczenia tras są na Żywiecczyźnie. Ale nie tylko. Na pewno wielką atrakcją byłaby trasa biegowa z Szyndzielni na Klimczok i Błatnią. Można by też wykorzystać zbocza Stefanki - wylicza Śliwiński.
Jego zdaniem, gdyby samorządy zainteresowały się przygotowaniem tras, na pewno udałoby się znaleźć kogoś, kto zainwestuje w takie przedsięwzięcie. - Jestem przekonany, że wiele osób zapłaciłoby za wstęp na profesjonalnie przygotowane trasy. Taka inwestycja by się zwróciła - mówi Śliwiński.
Bielsko-Bialski Ośrodek Sportu i Rekreacji zaczął tej zimy organizować w weekendy wspólne bieganie na nartach. Pasjonaci spotykają się w Cygańskim Lesie, towarzyszy im instruktor. Zainteresowanie jest bardzo duże. - Dlatego marzy mi się wytyczenie tras np. na terenach pod Dębowcem. Naprawdę warto propagować ten sport, dużo tańszy zresztą niż narciarstwo alpejskie, więc dużo bardziej dostępny - mówi bielszczanin Kamil Kumorek.
Bielski radny Przemysław Drabek uważa, że pomysł wytyczenia tras biegowych jest jak najbardziej warty realizacji. - Myślę, że właśnie takie trasy mogłyby stać się np. pomysłem na wykorzystanie do celów rekreacyjnych Szyndzielni. Nie wydaje mi się, żeby jak w przypadku budowy wyciągów, jakieś kwestie związane z ochroną przyrody stały tutaj na przeszkodzie - mówi Drabek.
Dodaje, że kilka lat temu miał pomysł wybudowania w Hałcnowie tras wyasfaltowanych, które zimą służyłyby właśnie narciarzom, a latem ludziom jeżdżącym na nartorolkach. Wtedy jego pomysł nie spotkał się z zainteresowaniem urzędników. - Uważam, że teraz warto do niego wrócić - mówi.
Wybierz się na narty w Beskidy